Olek po raz drugi !

  Ledwo tytuł napisałem -  a już mi się skojarzyło niepięknie zgoła, z niemagistrem... A okoliczność znacznie jest weselsza. Oto Olek Jasik tak się rozochocił, że chwilę po tym, jak pokazał pierwszą część fotografii z Gliwic - a już wysmażył następną.

  I bardzo fajna jest ona. Więcej zdjęć, więcej miejscówek, większa liczba zawodników. Fotoreportaż z placu zabaw (zwanego fachowo "kulkownią") milutki sam w sobie... Można to obejrzeć, podobnie, jak poprzednią odsłonę, na Olkowej pikasie.

  Jak zresztą ujawniły fotografie (klimat zupełnie jak z "Powiększenia" Antonioniego, nie?...) niektórym zawodnikom, którzy wpadali do kulkowni półprzytomni i wodzili niewidzącymi oczyma po sali - pomagał odnaleźć się aniołek jakiś... Cud, panie i tyle. Dowód w większej rozdzielczości poniżej...

Skrzydełek nie widać, ale białe rajtki się zgadzają. No aniołek, panie, jak pragnę zdrowia. I jeszcze wyraźnie zawodnik (Michał, jeśli dobrze rozpoznaję) przeżywa epifanię, czy coś na kształt. Cud w Sośnicy. Producenta medalików wynajmę.